Kategoria: Podcasty
Wszystkie moje podcasty można znaleźć na Spotify i Apple Podcasts:
Spotify: https://spoti.fi/2JxmTLN
Apple podcasts: https://podcasts.apple.com/pl/podcast/śmiem-wątpić/id1537331161
-

PODCASTY
Wszystkie moje podcasty można znaleźć na Spotify i Apple Podcasts:
Spotify: https://spoti.fi/2JxmTLN
Apple podcasts: https://podcasts.apple.com/pl/podcast/śmiem-wątpić/id1537331161
-

PODCAST 06 – Bóg luk… i inne zapchajdziury
Link do podcastu 06 na Spreakerze –> Kliknij tutaj!
Link do podcastu 06 na YouTubie –> Kliknij tutaj!
Bardzo krótkie przemyślenie na temat problemu Boga luk, lub naturalizmu luk, lub nauki luk.
Więc ten błąd w rozumowaniu nazywamy Bóg luk lub Bóg zapchajdziura, po angielsku God of the Gaps.
Problem boga luk polega na tym że tam gdzie nie mamy jeszcze żadnego wyjaśnienia, w kwestii gdzie nie mamy jeszcze jakiejś wiedzy o świecie, nie mamy odpowiedzi na dane zjawisko, postuluje się Boga który, że tak powiem, odwala tą robotę.
Standardowy przykład tego problemu to ten: starożytni grecy nie mieli pojęcia co to są błyskawice, jak powstają i co je powoduje. Więc wymyślono wytłumaczenie w postaci Zeusa, Boga który jest za to odpowiedzialny.
Więc jeden starożytny Grek pyta drugiego Greka “jak powstają błyskawice?” a ten na to odpowiada “Bóg to robi”. I sprawa zamknięta.
Oczywiście nikt nie wykazał że to rzeczywiście Zeus powoduje grzmoty, ale najwyraźniej ludzie wolą jakiekolwiek wytłumaczenie od żadnego wytłumaczenia.
Słodki zapach tego typu logiki można oczywiście nadal poczuć czytając 21wieczną apologetykę.
Najczęściej ten błąd pojawia się przy dyskusji o argumencie teleologicznym, czyli argumencie z inteligentnego projektu. Weźmy pod lupę argument z początku życia, taki w stylu Stephen’a Meyer’a.
Więc muzułmanin, chrześcijanin lub ktokolwiek tam z wami dyskutuje wypali do was wówczas “aaaa szansa na to żeby chociaż jedno funkcjonalne białko powstało w wyniku losowego zdarzenia jest taka jak jeden do miliona tryliona pierdyliona biliona, a bez takiego białka procesy ewolucyjne nie mogą w ogóle zaistnieć. Nikt nigdy nie zaproponował popartego dowodami naturalistycznego wyjaśnienia tego problemu. Nie zaproponowano żadnego popartego wyjaśnienia które nie uwzględniało by działania inteligencji.
Tak więc bilans prawdopodobieństwa wskazuje iż to inteligencja stoi za wytworzeniem takiego właśnie funkcjonalnego białka”.
Posłuchajcie mnie teraz sceptycy, ateiści. Oto co nie powinno wyjść z waszych ust w odpowiedz na coś takiego:
“Bzdura! Zobaczysz że nauka rozstrzygnie problem powstania funkcjonalnego biała oraz powstania życia! Popatrz co zdołaliśmy osiągnąć do tego czasu, byliśmy na księżycu, wymyśliliśmy szczepionkę na Heinego-Medina, odkryliśmy bozon higgsa, i wystrzeliliśmy sondę Voyager 1 która obecnie jest poza układem słoneczny! Co w międzyczasie dała nam religia?! Ale dobra zobaczmy twój problem początków życia! Eksperyment Oparina a potem Stanleya Millera wykazuje iż aminokwasy potrzebne do powstania życia mogły powstać bez ingerencji sił nadprzyrodzonych. Również mamy dowody na to że aminokwasy mogły dostać się na ziemię za pośrednictwem meteorytów. Poczekaj tylko a zobaczysz sam że naukowcy rozwiążą problem powstania życia!”
To co właśnie usłyszeliście, to błąd logiczny. To co właśnie usłyszeliście to nic innego jak “nauka luk”. Jest problem, nie wiemy jaka jest na niego odpowiedź, a więc stwierdzimy dogmatycznie że nauka go kiedyś rozwiąże. A co jak go kurwa nie rozwiąże? Skąd wiesz że go rozwiąże? Bo rozwiązała kiedyś inne? To nie jest powód żeby myśleć że rozwiąże TEN!
To jest nic innego jak błąd czarnego łabędzia. Błąd czarnego łabędzia polega na tym: Każdy łabędź którego widziałeś w życiu był biały. Pod wpływem tej obserwacji niektórzy czują pokusę by stwierdzić iż wszystkie łabędzie są białe, i jest to błąd. Ponieważ proces rozumowania jakim jest indukcja daje ci tylko uzasadnienie żeby stwierdzić że biorąc pod uwagę poprzednie obserwacje najprawdopodobniej następny łabędź którego zauważysz będzie biały. I że nie masz powodów żeby twierdzić że którykolwiek jest czarny. Natomiast nie daje ci to uzasadnienia żeby twierdzić że wszystkie są białe!
Ja uważam że to co powinien powiedzieć ateista do tego zwolennika inteligentnego projektu to to że nawet gdyby jego obliczenie szansy na to że aminokwasy złączą się w białko w wyniku losowego przypadku było prawidłowe (a nie jest) to nadal takie obliczenie nic nam nie daje jeżeli teista nie powie nam jak bardzo prawdopodobne jest JEGO proponowane rozwiązanie tego problemu. A tak się składa że ja nie widzę powodu żeby myśleć że coś takiego jak Bóg jest w ogóle możliwe, i nie mam zamiaru tej możliwości przyznać teistom. Coś takiego jak możliwość istnienia umysłu niezależnego od materii musi być dopiero wykazane! Coś takiego jak możliwość istnienia umysłu niezależnego od czasu musi być dopiero wykazane! Więc nawet jeśli przyznamy teiście że wyjaśnienie w postaci przypadku jest kolosalnie nieprawdopodobne, to nadal ma przewagę nad jego wyjaśnieniem, bo on nie wykazał że coś takiego jest w ogóle możliwe!
Ale, mimo tego ja przyznałbym też teiście że nie wiem co odpowiada za formowanie się funkcjonalnych białek ani za początek życia. Nie mam pojęcia o biologii molekularnej, ani o chemii, a nawet jakbym miał to z tego co wiem ci naukowcy nie mają odpowiedzi na ten problem. Nie twierdzę że to nie był jakiś Bóg albo bogowie. Nie twierdzę że to było coś naturalnego. Nie wiem.
I przyznanie tego teiście to może być ważniejsze niż cała rozmowa którą prowadzicie – bo przez to pokazujesz mu że nie boisz się nie wiedzieć. Że cenisz prawdę i uczciwość.
Że wolisz przyznać się do niewiedzy, niż wcisnąć cokolwiek do którejś ze swoich dziur w wyjaśnieniach zjawisk na tym świecie.
A masz takie dziury! Przestań udawać!
Ja nie mam pojęcia czemu prawa logiki obowiązują, ani czemu istnieje coś raczej niż nic, ani czy wizje siostry Faustyny były wywołane przez coś nadprzyrodzonego czy nie, i przed nikim tego nie ukrywam. Ale ja chce wiedzieć jak jest naprawdę, a nie złapać się jakiegokolwiek wyjaśnienia które sprawi że uśmiechnę się dumnie do samego siebie w lustrze, z przeświadczeniem iż wszystkie tajemnice które warto było zgłębić już zgłębiłem, bo to tam w Chrystusie ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy (Kol 2:3)… Czy jakikolwiek inny werset masz na tą okazję…
Dobra! Uspokoiłem się już 😀
Generalnie pomysł na ten film przyszedł mi do głowy kiedy ostatnio oglądałem debatę pomiędzy ludźmi którzy nazywają się Mice Licona oraz Matt Dillahunty. Link w opisie.
Licona daje przykład hipotetycznej sytuacji która wg. niego, jeżeli by się zdarzyła to w oczywisty sposób wskazywałyby że siły nadprzyrodzone istnieją i interweniowały w naszym świecie.
Nazwijmy go przykładem ściętej głowy:
Oto co mówi Licona.
“Co jeżeli jacyś terroryści ścięli by mi głowę tutaj na scenie, i uciekli pozostawiając moje bezgłowe ciało tutaj na scenie. I potem wy wyszlibyście z tego audytorium i godzinę później jesteście poza audytorium, i rozmawiacie z policją i mediami, a nagle ja wychodzę z audytorium, z głową na miejscu, z uśmiechem na twarzy z blizną na szyi i mówię “byłem w niebie, Bóg wysłał mnie spowrotem by zweryfikować prawdę przesłania ewangelii Chrystusa. I Przy okazji, Matt, kiedy tam byłem rozmawiałem z twoim krewnym który umarł 10 lat temu i on powiedział mi o prywatnej rozmowie którą kiedyś odbyliście, sam na sam, tak że ja nie mógłbym o niej wiedzieć”
Koniec cytatu. I potem Licona twierdzi że najlepszym wyjaśnieniem tej sytuacji jest nadprzyrodzona interwencja.
Dobra więc najpierw, jak nie powinien odpowiedzieć na to sceptyk?
Oto czego nie powinniście mówić:
“Ooo nic takiego nigdy by się nie stało. Ta sytuacja nie może mieć miejsca, ponieważ cuda są niemożliwe!”.
Nasz sceptyk właśnie okazał się być beznadziejnym myślicielem. Nie jest nawet chętny żeby rozważyć zaproponowaną mu sytuację czysto hipotetycznie.Z góry określił cuda jako zjawiska niemożliwe. Ale niemożliwość trzeba dopiero wykazać przez reductio ad absurdum. Nie można sobie po prostu stwierdzić że cuda są niemożliwe. Więc dla tych wszystkich sceptyków którzy mówią że cuda są niemożliwe – czekamy na wasze reductio.
Dobra inna sceptyczna odpowiedź:
“W każdym przypadku kiedy nauka była w stanie ostatecznie rozstrzygnąć co jest powodem jakiegokolwiek zjawiska, powód ten okazał się naturalny. Nie ma żadnego zjawiska lub sytuacji którą potwierdzone że została spowodowana przez siły nadprzyrodzone. Gdyby taka sytuacja jak opisałeś miała miejsce to prędzej czy później okazałoby się że ona również została spowodowana przez coś naturalnego”.
To co teraz usłyszeliśmy to po prostu Naturalizm Luk. Tutaj znowu mamy do czynienia z błędem czarnego łabędzia. To że w przeszłości odkryliśmy wyłącznie naturalne powody zdarzeń nie znaczy że TO zdarzenie zostało spowodowane przez coś naturalnego.
Więc jaka jest moja odpowiedz na ten problem. Moja odpowiedź to “Wówczas nie wiedziałbym co było powodem zmartwychwstania Mike’a Licony. Przyznaje od razu że nie mam powodu żeby myśleć że takie zmartwychwstanie jest w ogóle możliwe przy odwołaniu się wyłącznie do rzeczy naturalnych. Czyli że to w ogóle możliwe że powodem zmartwychwstania było coś naturalnego. Ale również nie mam powodu żeby twierdzić że to w ogóle możliwe że powodem zmartwychwstania było coś nadprzyrodzonego. Nie byłem w audytorium kiedy zdarzyło się zmartwychwstanie Licony, nie jestem w stanie powiedzieć co było jego przyczyną.
Może kiedy wszyscy byli na zewnątrz szalony naukowiec który ukrywał swoje odkrycia i technologię podbiegł do ciała Licony ze swoim nowatorskim sprzętem i dokonał czysto naturalnej rezurekcji, ale sprzęt ten również powoduje fałszywe wspomnienia, stąd pamięć o rozmowie. Może to Bóg teizmu klasycznego przywrócił Liconę do świata żywych, a on zinterpretował tą sytuację używając swojego chrześcijańskiego światopoglądu a potem stwierdził że doda do tego rozmowę którą kiedyś podsłuchał żeby mieć w ręku najlepsze narzędzie ewangelizacyjne wszechczasów, bo przecież nic nie jest ważniejsze niż wprowadzanie ludzi do królestwa nie? Może to były dobre ufoludki które chciały dać Liconę jeszcze jedną szansę, może to były magiczne wróżki, może ta cała sytuacja jest po prostu iluzją ukartowaną przez Liconę i aktorów odgrywających terrorystów którzy udawali że odcieli mu głowę. A może żadne z powyższych. Nie wiem, nie wiedziałbym.
Poza tym fakt iż Licona przytoczyłby rozmowę która odbyła się 10 lat temu sam na sam pomiędzy Mattem a jego krewnym jest dla mnie szczególnie wątpliwy i mało imponujący. Po pierwsze spróbuj przypomnieć sobie jakąkolwiek rozmowę którą odbyłeś 10 lat temu. 10 lat temu? Ja nie wiem co ja jadłem na obiad 2 dni temu. A nawet jakby skrócić ten czas diametralnie, to nadal nie było by to imponujące! Czyżby Licona nie wiedział na czym polega praca Medium, lub wróżki która udaje że łączy się z zaświatami? Są proste metody, takie jak tz. zimny odczyt, lub po prostu wejście na czyjś profil facebooka, przy użyciu których można przekonać drugą osobę że wiesz o niej fakty których nie masz prawa znać. Ale nawet jakby nic takiego nie było, to które wyjaśnienie jest bardziej prawdopodobne? To że ktoś podłożył podsłuch w 2007 czy może to że ludzie są w stanie przetrwać własną śmierć, i po tym ich umysły istnieją niezależnie od przestrzeni przez wieczność, w szczęśliwej krainie gdzie najwyraźniej są w stanie używać języka, mimo tego że nasza obecna wiedza o neurologii wskazuje jednoznacznie że jeśli uszkodzi się konkretne części mózgu jak ośrodek Broki lub Wernickego to ludzie tracą umiejętność mowy, lub nawet rozumienia mowy.
W pewnym momencie debaty Licona, myśląc najwyraźniej że złapał siły nadprzyrodzone za nogi, parodiuje pozycję utrzymywaną przez sceptyków w następujący sposób:
“patrzysz na tą sytuację i mówisz, ooo, nie znam żadnych naturalnych wytłumaczeń, i tak wytłumaczenie nadprzyrodzone z pewnością by tutaj działało, jako że prawa natury sugerują że to nie jest możliwe, ale nie powiem że to nadprzyrodzone ponieważ może w przyszłości znajdziemy naturalne wytłumaczenie. To jest naturalizm luk i nie jest lepszy niż Bóg luk.”
Haaaa.
Nie, nie, nie nie! Błąd czegoś luk – Boga luk, naturalizmu luk, nauki luk polega na tym że osoba stwierdza że jej wyjaśnienie to prawidłowe wyjaśnienie lub najlepsze wyjaśnienie, lub że to okaże się być prawidłowym wyjaśnieniem nie oferując dobrych powodów na to że ma racje.
Ale często odwołując się tylko do tego że nikt nie wykazał że jej wyjaśnienie jest fałszywe.Czyli w skrócie – nie wiemy, dlatego Bóg to zrobił, albo nie wiemy dlatego coś naturalnego to zrobiło. To jest błąd czegoś luk.
Matt popełniłby błąd naturalizmu luk gdyby stwierdził że wyjaśnieniem sytuacji Licony jest coś naturalnego, albo że okaże się w przyszłości że to jest coś naturalnego. Czego nie zrobił! Stwierdzenie że może kiedyś znajdziemy naturalne wytłumaczenie jest całkowicie fair.
Matt przyznał że nie wiedziałby co jest wytłumaczeniem i że jeżeli ktoś chce twierdzić że to zostało spowodowane przez coś nadprzyrodzonego do musi to wykazać! Bo takie twierdzenie wymaga uzasadnienia! I do czasu aż Mike Licona takie uzasadnienie zaprezentuje, to on popełnia błąd Sfery nadprzyrodzonej luk. To on próbuje na hama wepchnąć swoje wyjaśnienie w szparę w ludzkiej wiedzy.
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk i śmiem wątpić.
-

PODCAST 05 – Sam Harris – Koniec Wiary – Wiara i…
Link do podcastu 05 na Spreakerze –> Kliknij tutaj!
Link do podcastu 05 na YouTubie –> Kliknij tutaj!
W książce Koniec Wiary Sama Harrisa, ja obecnie trzymam w ręce polski przekład Dariusza Jamrozowicza, pojawia się pewien eksperyment myślowy przez który chciałbym was przeprowadzić.
Sam Harris jest zazwyczaj bardzo bardzo spokojny i stonowany, ale ten eksperyment myślowy w jego książce osiąga ogromną prędkość bardzo szybko, więc ja podejdę do tego nieco inaczej.
Na początku zapytam was, jak myślicie, jaka jest relacja między religijnością a szaleństwem?
No pewnie myślisz sobie “aa praktycznie żadna, ja jestem religijna, wierze w cuda, i nie jestem szalona. To nie ma żadnego związku”. I poniekąd się z tobą zgadzam, ja sam wierzyłem w przynajmniej jeden cud 6 lat temu, wierzyłem w zmartwychwstanie Jezusa, i nie byłem szalony! Założe się że psychiatra zdiagnozowałby wówczas moje zdrowie psychicznie to byłoby ono porównywalne jeżeli nie takie same co moje obecne.
Więc nie mówmy o osobach. Mówmy o samych wierzeniach.
Chciałbym żebyśmy zastanowili się nad kilkoma wierzeniami typowego polaka. Jak zaznaczam przy każdej okazji słowo wierzenie używam wymiennie ze słowem przekonanie. Są to dla mnie synonimy, znaczą to samo.
Oto kilka przekonań które moglibyśmy znaleźć w głowie polaka:
- Wisła to najdłuższa rzeka w Polsce.
- Inne przekonanie: wafle ryżowe kosztują teraz w Tesco 2,39
- Jeżeli dodamy do tego że nasz typowy polak jest katolikiem, to znajdziemy w jego głowie też przekonanie “Maryja Panna poczęła i urodziła Jezusa zachowując przy tym dziewictwo”.
Założę się że zauważyliście że te ostatnie przekonanie funkcjonuje na innych zasadach niż te dwa pierwsze przekonania. Na czym polega ta różnica?
Wyobraźmy sobie że ktoś zadaje mi pytanie “dlaczego uważasz że wafle ryżowe kosztują 2,39 w tesco?”. Wówczas mogę np. go zaprowadzić do najbliższego tesco, i pokazać palcem cenę wafli. Mogę pokazać mu paragon jeżeli niedawno takie kupiłem, mogę wejść na oficjalną stronę tesco i w nie więcej niż 5 sekund sprawdzić obecną cenę tych wafli.
A co jeżeli ktoś bezczelny zapyta mnie “dlaczego uważasz że Maryja poczęła i urodziła pozostając dziewicą?”. Co dokładnie daje się jako uzasadnienie takiego przekonania? Cóż no… jakby… nic. Bo takie wierzenie klasyfikujemy jako wierzenie religijne.
I teraz, zauważcie że są inne wierzenia które klasyfikujemy trochę inaczej a które mają podobne właściwości. Spróbujmy takie: Głębokie wewnętrzne przekonanie iż w poprzednim życiu było się Napoleonem.
Jak łatwo zauważyć w celu uzasadnienia takich dwóch ostatnich wierzeń można podać podobną ilość weryfikowalnych faktów o rzeczywistości. Ja bym powiedział “równą ilość!”.
A jednak jedno uważamy za normalne a drugie za oznakę szaleństwa. Czemu?
W każdym razie…
Sam Harris zauważa że jest mimo wszystko pewna różnica między takimi dwoma wierzeniami. To pierwsze jest utrzymywane przez wielu ludzi, to wierzenie jest dość powszechne! Podczas gdy prawie nikt nie wierzy w to drugie! Czy to jest dobry powód żeby zaakceptować to pierwsze? No cóż musicie, wiedzieć że uznawanie propozycji za słuszną z racji tego że dużo osób tak sądzi jest uznawane z bład logiczny, ma on nawet nazwę, nazywa się argumetum ad populum. Dla przykładu, przekonanie iż powodem chorób jest brak równowagi między czterema humorami w ciele, czyli teoria humoralna, to przekonanie które dominowało wśród lekarzy przez około 2000 lat. A potem nadeszły czasy prawdziwej nauki i medycyny, i okazało się że to po prostu kompletna bzdura.
Ale Sam Harris w swojej książce prosi nas żebyśmy pomyśleli o tym z innej strony. Prosi nas żebyśmy wyobrazili sobie jakby to było gdyby te wierzenia religijne które utrzymują członkowie największych religii świata nie były utrzymywane przez miliardy lub miliony ludzi, lecz właśnie przez jedną osobę.
W swojej książce Sam uwzględnia następujący cytat z “wyznania wiary katolickiej” z 1917 roku:
“Wyznaję także, iż we Mszy świętej ofiaruje się Bogu prawdziwą, istotną, błagalną Ofiarę za żywych i umarłych, i że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii jest prawdziwie, rzeczywiście i istotnie Ciało i Krew razem z Duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa; i że się tam przemienia cała istota chleba w Ciało i cała istota wina w Krew, którą to przemianę Kościół Katolicki nazywa przeistoczeniem. Wyznaję też, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy prawdziwie całego Chrystusa i rzeczywisty Sakrament.”
Sam omawia ten cytat w następujący sposób:
<Cytat>
koniec cytatu.
Chciałbym rozważyć teraz wierzenia trochę oddalone od chrześcijańskich używając tego samego eksperymentu myślowego- Hinduiści mają taki festiwal który nazywa się Gadhimai.
To co najbardziej wyróżnia ten festiwal to fakt iż podczas niego składana jest ofiara ze zwierząt na ubłaganie Bogini mocy Gadhimai. W roku 2009 w ofierze złożono 50,000 zwierząt głównie wołów i kóz.
Teraz chciałbym żebyśmy wyobrażali sobie świat w którym nikt nie wierzy w Bogini Gadhimai, oprócz jednej osoby. Która na dwa miesiące przed nadejściem, jak nas zapewnia, pewnego ważnego dla niej wydarzenia gromadzi dwie setki krów na swojej posiadłości, i tłumaczy nam, reszcie świata, że ma zamiar wszystkie je zabić pewnego listopadowego dnia, żeby ubłagać niewidzialną kobietę.
I pyta czy nie pomoglibyśmy mu, bo przecież gardła sie same nie poderżną, serca się same nie przebiją, nie?
Jak ocenilibyście zdrowie mentalne takiej osoby?
Przy okazji mam nadzieje że wiecie że w starym testamencie składanie zwierząt w ofierze dla jahwe dzieje się regularnie. Zachęcam was do sprawdzenia tego. I jest tam powiedziane po co to się robiło, to się robiło po to żeby Jahwe poczuł miłą woń…
Zawsze mówiłem że niewiele można powiedzieć o wyglądzie Jahwe ale jedna rzecz jest pewna. Na pewno ma on nos.
Weźmy pod lupę inne zachowanie i wierzenia. W moim rodzimym mieście, w Tychach, co roku organizuje się wydarzenie jakim jest święcenie pojazdów. Wg. naszej lokalnej gazety na ostatnim było kilka tysięcy aut.
No więc, zjeżdżają się auta, jest nasz prezydent, i tam księża katoliccy moczą takie kije takie małe miotły w wodzie święconej modlą się i błogosławią samochody. Wyobraźmy sobie teraz że tylko jedna osoba trzyma sie katolickiej teologii i pragnie błogosławić czyjś samochód, oraz próbuje nam wytłumaczyć co robi. Okej, zakładamy że nie znamy jego nomenklatury, więc słowa takiej jak “święcona” albo “błogosławić” są nam obce. Co byśmy usłyszeli?
Usłyszelibyśmy że ten człowiek wcześniej kierował swoje słowa i myśli do niewidzialnej istoty która jest wszędzie żeby woda nabrała magicznych właściwości, a teraz kropi miotełką ten samochód kierując do tej samej istoty swoje prośby, co w rezultacie powinno sprawić iż osoby które tym autem będą jeździć doświadczą mniej nieszczęść.
Mniej nieszczęść?! A czy to zostało eksperymentalnie sprawdzone, czy to się da zmierzyć?! no… NIE ale osoba z miotła żywi głęboką nadzieję że tak będzie.
I może ostatnia, trzecia, najbliższa mojemu serduszku sytuacja. Mam znajomych, to są normalni dorośli ludzie, umieją zrobić sobie jedzenie i zdążają na autobusy… phahah… Nie no żartuje, to sa normalni ludzie, znają języki obce, podróżują do różnych krajów, mają pracę, oglądają te świeckie filmy co ty. I do tego uważają że jeżeli położą na chormy rękę i powiedziom “w imieniu Jezusa, bądź uzdrowiony” to bardzo prawdopodobne że ten cudownie ozdrowieje. Więc to samo, wyobraźcie sobie że nikt inny na świecie tak nie sądzi, a imię Jezus zamieńmy na Jowisz. “W imieniu Jowisza, bądź uzdrowiony”. Ze szczerym oczekiwaniem iż coś się stanie. Oczywiście nic się wtedy nie dzieje, więc nasz wierzący prosi chorego żeby sprawdzał się przez następne 2 miesiące i dał znać jeżeli coś się poprawi. Wtedy można będzie wrzucić tą historię na internet.
Okej,jak traktowaliśmy tych troje ludzi?
Cóż uważam że we wszystkich trzech przypadkach podejrzewaliśmy że postradali zmysły.
W pierwszym przypadku ja bym w ogóle dzwonił od razu po policje. Potencjalnie świrnięta osoba, z tasakiem w ręku, podrzynając hurtowo krowie gardła to jest za dużo jak na moją cierpliwość.Nie podjąłbym tego ryzyka, niec po prostu zgarniają od razu tą chorą osobę.
W przypadku człowieka z wodą oraz uzdrowiciela bałbym nie o swoje lecz o ich zdrowie. Upewniłbym się że w okolicy nie ma żadnych ostrych przedmiotów którymi mogliby potencjalnie skrzywdzić samych siebie. Powiedziałbym że mogą być spokojni, nie ma powodu do obaw. Zapytałbym czy rodzice widzą. Znalazłbym kocyk. Zrobiłbym im herbaty, ale letniej, nie gorącej, bo jeszcze… Jeżeli nie zachowywaliby się agresywnie to sprawdziłbym im temperaturę. Zapytałbym czy coś brali wcześniej.
Sam Harris podsumowuje ten problem w następujący sposób.
“Niebezpieczeństwo wiary religijnej polega na tym, że pozwala ona ludziom skądinąd normalnym zbierać owoce szaleństwa, i uważać je za święte.”
Jeszcze raz, ksiązka to Koniec Wiary Sama Harrisa.
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk, i śmiem wątpić.






