Strona Główna
-

PODCAST 06 – Bóg luk… i inne zapchajdziury
Link do podcastu 06 na Spreakerze –> Kliknij tutaj!
Link do podcastu 06 na YouTubie –> Kliknij tutaj!
Bardzo krótkie przemyślenie na temat problemu Boga luk, lub naturalizmu luk, lub nauki luk.
Więc ten błąd w rozumowaniu nazywamy Bóg luk lub Bóg zapchajdziura, po angielsku God of the Gaps.
Problem boga luk polega na tym że tam gdzie nie mamy jeszcze żadnego wyjaśnienia, w kwestii gdzie nie mamy jeszcze jakiejś wiedzy o świecie, nie mamy odpowiedzi na dane zjawisko, postuluje się Boga który, że tak powiem, odwala tą robotę.
Standardowy przykład tego problemu to ten: starożytni grecy nie mieli pojęcia co to są błyskawice, jak powstają i co je powoduje. Więc wymyślono wytłumaczenie w postaci Zeusa, Boga który jest za to odpowiedzialny.
Więc jeden starożytny Grek pyta drugiego Greka “jak powstają błyskawice?” a ten na to odpowiada “Bóg to robi”. I sprawa zamknięta.
Oczywiście nikt nie wykazał że to rzeczywiście Zeus powoduje grzmoty, ale najwyraźniej ludzie wolą jakiekolwiek wytłumaczenie od żadnego wytłumaczenia.
Słodki zapach tego typu logiki można oczywiście nadal poczuć czytając 21wieczną apologetykę.
Najczęściej ten błąd pojawia się przy dyskusji o argumencie teleologicznym, czyli argumencie z inteligentnego projektu. Weźmy pod lupę argument z początku życia, taki w stylu Stephen’a Meyer’a.
Więc muzułmanin, chrześcijanin lub ktokolwiek tam z wami dyskutuje wypali do was wówczas “aaaa szansa na to żeby chociaż jedno funkcjonalne białko powstało w wyniku losowego zdarzenia jest taka jak jeden do miliona tryliona pierdyliona biliona, a bez takiego białka procesy ewolucyjne nie mogą w ogóle zaistnieć. Nikt nigdy nie zaproponował popartego dowodami naturalistycznego wyjaśnienia tego problemu. Nie zaproponowano żadnego popartego wyjaśnienia które nie uwzględniało by działania inteligencji.
Tak więc bilans prawdopodobieństwa wskazuje iż to inteligencja stoi za wytworzeniem takiego właśnie funkcjonalnego białka”.
Posłuchajcie mnie teraz sceptycy, ateiści. Oto co nie powinno wyjść z waszych ust w odpowiedz na coś takiego:
“Bzdura! Zobaczysz że nauka rozstrzygnie problem powstania funkcjonalnego biała oraz powstania życia! Popatrz co zdołaliśmy osiągnąć do tego czasu, byliśmy na księżycu, wymyśliliśmy szczepionkę na Heinego-Medina, odkryliśmy bozon higgsa, i wystrzeliliśmy sondę Voyager 1 która obecnie jest poza układem słoneczny! Co w międzyczasie dała nam religia?! Ale dobra zobaczmy twój problem początków życia! Eksperyment Oparina a potem Stanleya Millera wykazuje iż aminokwasy potrzebne do powstania życia mogły powstać bez ingerencji sił nadprzyrodzonych. Również mamy dowody na to że aminokwasy mogły dostać się na ziemię za pośrednictwem meteorytów. Poczekaj tylko a zobaczysz sam że naukowcy rozwiążą problem powstania życia!”
To co właśnie usłyszeliście, to błąd logiczny. To co właśnie usłyszeliście to nic innego jak “nauka luk”. Jest problem, nie wiemy jaka jest na niego odpowiedź, a więc stwierdzimy dogmatycznie że nauka go kiedyś rozwiąże. A co jak go kurwa nie rozwiąże? Skąd wiesz że go rozwiąże? Bo rozwiązała kiedyś inne? To nie jest powód żeby myśleć że rozwiąże TEN!
To jest nic innego jak błąd czarnego łabędzia. Błąd czarnego łabędzia polega na tym: Każdy łabędź którego widziałeś w życiu był biały. Pod wpływem tej obserwacji niektórzy czują pokusę by stwierdzić iż wszystkie łabędzie są białe, i jest to błąd. Ponieważ proces rozumowania jakim jest indukcja daje ci tylko uzasadnienie żeby stwierdzić że biorąc pod uwagę poprzednie obserwacje najprawdopodobniej następny łabędź którego zauważysz będzie biały. I że nie masz powodów żeby twierdzić że którykolwiek jest czarny. Natomiast nie daje ci to uzasadnienia żeby twierdzić że wszystkie są białe!
Ja uważam że to co powinien powiedzieć ateista do tego zwolennika inteligentnego projektu to to że nawet gdyby jego obliczenie szansy na to że aminokwasy złączą się w białko w wyniku losowego przypadku było prawidłowe (a nie jest) to nadal takie obliczenie nic nam nie daje jeżeli teista nie powie nam jak bardzo prawdopodobne jest JEGO proponowane rozwiązanie tego problemu. A tak się składa że ja nie widzę powodu żeby myśleć że coś takiego jak Bóg jest w ogóle możliwe, i nie mam zamiaru tej możliwości przyznać teistom. Coś takiego jak możliwość istnienia umysłu niezależnego od materii musi być dopiero wykazane! Coś takiego jak możliwość istnienia umysłu niezależnego od czasu musi być dopiero wykazane! Więc nawet jeśli przyznamy teiście że wyjaśnienie w postaci przypadku jest kolosalnie nieprawdopodobne, to nadal ma przewagę nad jego wyjaśnieniem, bo on nie wykazał że coś takiego jest w ogóle możliwe!
Ale, mimo tego ja przyznałbym też teiście że nie wiem co odpowiada za formowanie się funkcjonalnych białek ani za początek życia. Nie mam pojęcia o biologii molekularnej, ani o chemii, a nawet jakbym miał to z tego co wiem ci naukowcy nie mają odpowiedzi na ten problem. Nie twierdzę że to nie był jakiś Bóg albo bogowie. Nie twierdzę że to było coś naturalnego. Nie wiem.
I przyznanie tego teiście to może być ważniejsze niż cała rozmowa którą prowadzicie – bo przez to pokazujesz mu że nie boisz się nie wiedzieć. Że cenisz prawdę i uczciwość.
Że wolisz przyznać się do niewiedzy, niż wcisnąć cokolwiek do którejś ze swoich dziur w wyjaśnieniach zjawisk na tym świecie.
A masz takie dziury! Przestań udawać!
Ja nie mam pojęcia czemu prawa logiki obowiązują, ani czemu istnieje coś raczej niż nic, ani czy wizje siostry Faustyny były wywołane przez coś nadprzyrodzonego czy nie, i przed nikim tego nie ukrywam. Ale ja chce wiedzieć jak jest naprawdę, a nie złapać się jakiegokolwiek wyjaśnienia które sprawi że uśmiechnę się dumnie do samego siebie w lustrze, z przeświadczeniem iż wszystkie tajemnice które warto było zgłębić już zgłębiłem, bo to tam w Chrystusie ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy (Kol 2:3)… Czy jakikolwiek inny werset masz na tą okazję…
Dobra! Uspokoiłem się już 😀
Generalnie pomysł na ten film przyszedł mi do głowy kiedy ostatnio oglądałem debatę pomiędzy ludźmi którzy nazywają się Mice Licona oraz Matt Dillahunty. Link w opisie.
Licona daje przykład hipotetycznej sytuacji która wg. niego, jeżeli by się zdarzyła to w oczywisty sposób wskazywałyby że siły nadprzyrodzone istnieją i interweniowały w naszym świecie.
Nazwijmy go przykładem ściętej głowy:
Oto co mówi Licona.
“Co jeżeli jacyś terroryści ścięli by mi głowę tutaj na scenie, i uciekli pozostawiając moje bezgłowe ciało tutaj na scenie. I potem wy wyszlibyście z tego audytorium i godzinę później jesteście poza audytorium, i rozmawiacie z policją i mediami, a nagle ja wychodzę z audytorium, z głową na miejscu, z uśmiechem na twarzy z blizną na szyi i mówię “byłem w niebie, Bóg wysłał mnie spowrotem by zweryfikować prawdę przesłania ewangelii Chrystusa. I Przy okazji, Matt, kiedy tam byłem rozmawiałem z twoim krewnym który umarł 10 lat temu i on powiedział mi o prywatnej rozmowie którą kiedyś odbyliście, sam na sam, tak że ja nie mógłbym o niej wiedzieć”
Koniec cytatu. I potem Licona twierdzi że najlepszym wyjaśnieniem tej sytuacji jest nadprzyrodzona interwencja.
Dobra więc najpierw, jak nie powinien odpowiedzieć na to sceptyk?
Oto czego nie powinniście mówić:
“Ooo nic takiego nigdy by się nie stało. Ta sytuacja nie może mieć miejsca, ponieważ cuda są niemożliwe!”.
Nasz sceptyk właśnie okazał się być beznadziejnym myślicielem. Nie jest nawet chętny żeby rozważyć zaproponowaną mu sytuację czysto hipotetycznie.Z góry określił cuda jako zjawiska niemożliwe. Ale niemożliwość trzeba dopiero wykazać przez reductio ad absurdum. Nie można sobie po prostu stwierdzić że cuda są niemożliwe. Więc dla tych wszystkich sceptyków którzy mówią że cuda są niemożliwe – czekamy na wasze reductio.
Dobra inna sceptyczna odpowiedź:
“W każdym przypadku kiedy nauka była w stanie ostatecznie rozstrzygnąć co jest powodem jakiegokolwiek zjawiska, powód ten okazał się naturalny. Nie ma żadnego zjawiska lub sytuacji którą potwierdzone że została spowodowana przez siły nadprzyrodzone. Gdyby taka sytuacja jak opisałeś miała miejsce to prędzej czy później okazałoby się że ona również została spowodowana przez coś naturalnego”.
To co teraz usłyszeliśmy to po prostu Naturalizm Luk. Tutaj znowu mamy do czynienia z błędem czarnego łabędzia. To że w przeszłości odkryliśmy wyłącznie naturalne powody zdarzeń nie znaczy że TO zdarzenie zostało spowodowane przez coś naturalnego.
Więc jaka jest moja odpowiedz na ten problem. Moja odpowiedź to “Wówczas nie wiedziałbym co było powodem zmartwychwstania Mike’a Licony. Przyznaje od razu że nie mam powodu żeby myśleć że takie zmartwychwstanie jest w ogóle możliwe przy odwołaniu się wyłącznie do rzeczy naturalnych. Czyli że to w ogóle możliwe że powodem zmartwychwstania było coś naturalnego. Ale również nie mam powodu żeby twierdzić że to w ogóle możliwe że powodem zmartwychwstania było coś nadprzyrodzonego. Nie byłem w audytorium kiedy zdarzyło się zmartwychwstanie Licony, nie jestem w stanie powiedzieć co było jego przyczyną.
Może kiedy wszyscy byli na zewnątrz szalony naukowiec który ukrywał swoje odkrycia i technologię podbiegł do ciała Licony ze swoim nowatorskim sprzętem i dokonał czysto naturalnej rezurekcji, ale sprzęt ten również powoduje fałszywe wspomnienia, stąd pamięć o rozmowie. Może to Bóg teizmu klasycznego przywrócił Liconę do świata żywych, a on zinterpretował tą sytuację używając swojego chrześcijańskiego światopoglądu a potem stwierdził że doda do tego rozmowę którą kiedyś podsłuchał żeby mieć w ręku najlepsze narzędzie ewangelizacyjne wszechczasów, bo przecież nic nie jest ważniejsze niż wprowadzanie ludzi do królestwa nie? Może to były dobre ufoludki które chciały dać Liconę jeszcze jedną szansę, może to były magiczne wróżki, może ta cała sytuacja jest po prostu iluzją ukartowaną przez Liconę i aktorów odgrywających terrorystów którzy udawali że odcieli mu głowę. A może żadne z powyższych. Nie wiem, nie wiedziałbym.
Poza tym fakt iż Licona przytoczyłby rozmowę która odbyła się 10 lat temu sam na sam pomiędzy Mattem a jego krewnym jest dla mnie szczególnie wątpliwy i mało imponujący. Po pierwsze spróbuj przypomnieć sobie jakąkolwiek rozmowę którą odbyłeś 10 lat temu. 10 lat temu? Ja nie wiem co ja jadłem na obiad 2 dni temu. A nawet jakby skrócić ten czas diametralnie, to nadal nie było by to imponujące! Czyżby Licona nie wiedział na czym polega praca Medium, lub wróżki która udaje że łączy się z zaświatami? Są proste metody, takie jak tz. zimny odczyt, lub po prostu wejście na czyjś profil facebooka, przy użyciu których można przekonać drugą osobę że wiesz o niej fakty których nie masz prawa znać. Ale nawet jakby nic takiego nie było, to które wyjaśnienie jest bardziej prawdopodobne? To że ktoś podłożył podsłuch w 2007 czy może to że ludzie są w stanie przetrwać własną śmierć, i po tym ich umysły istnieją niezależnie od przestrzeni przez wieczność, w szczęśliwej krainie gdzie najwyraźniej są w stanie używać języka, mimo tego że nasza obecna wiedza o neurologii wskazuje jednoznacznie że jeśli uszkodzi się konkretne części mózgu jak ośrodek Broki lub Wernickego to ludzie tracą umiejętność mowy, lub nawet rozumienia mowy.
W pewnym momencie debaty Licona, myśląc najwyraźniej że złapał siły nadprzyrodzone za nogi, parodiuje pozycję utrzymywaną przez sceptyków w następujący sposób:
“patrzysz na tą sytuację i mówisz, ooo, nie znam żadnych naturalnych wytłumaczeń, i tak wytłumaczenie nadprzyrodzone z pewnością by tutaj działało, jako że prawa natury sugerują że to nie jest możliwe, ale nie powiem że to nadprzyrodzone ponieważ może w przyszłości znajdziemy naturalne wytłumaczenie. To jest naturalizm luk i nie jest lepszy niż Bóg luk.”
Haaaa.
Nie, nie, nie nie! Błąd czegoś luk – Boga luk, naturalizmu luk, nauki luk polega na tym że osoba stwierdza że jej wyjaśnienie to prawidłowe wyjaśnienie lub najlepsze wyjaśnienie, lub że to okaże się być prawidłowym wyjaśnieniem nie oferując dobrych powodów na to że ma racje.
Ale często odwołując się tylko do tego że nikt nie wykazał że jej wyjaśnienie jest fałszywe.Czyli w skrócie – nie wiemy, dlatego Bóg to zrobił, albo nie wiemy dlatego coś naturalnego to zrobiło. To jest błąd czegoś luk.
Matt popełniłby błąd naturalizmu luk gdyby stwierdził że wyjaśnieniem sytuacji Licony jest coś naturalnego, albo że okaże się w przyszłości że to jest coś naturalnego. Czego nie zrobił! Stwierdzenie że może kiedyś znajdziemy naturalne wytłumaczenie jest całkowicie fair.
Matt przyznał że nie wiedziałby co jest wytłumaczeniem i że jeżeli ktoś chce twierdzić że to zostało spowodowane przez coś nadprzyrodzonego do musi to wykazać! Bo takie twierdzenie wymaga uzasadnienia! I do czasu aż Mike Licona takie uzasadnienie zaprezentuje, to on popełnia błąd Sfery nadprzyrodzonej luk. To on próbuje na hama wepchnąć swoje wyjaśnienie w szparę w ludzkiej wiedzy.
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk i śmiem wątpić.
-

PODCAST 05 – Sam Harris – Koniec Wiary – Wiara i…
Link do podcastu 05 na Spreakerze –> Kliknij tutaj!
Link do podcastu 05 na YouTubie –> Kliknij tutaj!
W książce Koniec Wiary Sama Harrisa, ja obecnie trzymam w ręce polski przekład Dariusza Jamrozowicza, pojawia się pewien eksperyment myślowy przez który chciałbym was przeprowadzić.
Sam Harris jest zazwyczaj bardzo bardzo spokojny i stonowany, ale ten eksperyment myślowy w jego książce osiąga ogromną prędkość bardzo szybko, więc ja podejdę do tego nieco inaczej.
Na początku zapytam was, jak myślicie, jaka jest relacja między religijnością a szaleństwem?
No pewnie myślisz sobie “aa praktycznie żadna, ja jestem religijna, wierze w cuda, i nie jestem szalona. To nie ma żadnego związku”. I poniekąd się z tobą zgadzam, ja sam wierzyłem w przynajmniej jeden cud 6 lat temu, wierzyłem w zmartwychwstanie Jezusa, i nie byłem szalony! Założe się że psychiatra zdiagnozowałby wówczas moje zdrowie psychicznie to byłoby ono porównywalne jeżeli nie takie same co moje obecne.
Więc nie mówmy o osobach. Mówmy o samych wierzeniach.
Chciałbym żebyśmy zastanowili się nad kilkoma wierzeniami typowego polaka. Jak zaznaczam przy każdej okazji słowo wierzenie używam wymiennie ze słowem przekonanie. Są to dla mnie synonimy, znaczą to samo.
Oto kilka przekonań które moglibyśmy znaleźć w głowie polaka:
- Wisła to najdłuższa rzeka w Polsce.
- Inne przekonanie: wafle ryżowe kosztują teraz w Tesco 2,39
- Jeżeli dodamy do tego że nasz typowy polak jest katolikiem, to znajdziemy w jego głowie też przekonanie “Maryja Panna poczęła i urodziła Jezusa zachowując przy tym dziewictwo”.
Założę się że zauważyliście że te ostatnie przekonanie funkcjonuje na innych zasadach niż te dwa pierwsze przekonania. Na czym polega ta różnica?
Wyobraźmy sobie że ktoś zadaje mi pytanie “dlaczego uważasz że wafle ryżowe kosztują 2,39 w tesco?”. Wówczas mogę np. go zaprowadzić do najbliższego tesco, i pokazać palcem cenę wafli. Mogę pokazać mu paragon jeżeli niedawno takie kupiłem, mogę wejść na oficjalną stronę tesco i w nie więcej niż 5 sekund sprawdzić obecną cenę tych wafli.
A co jeżeli ktoś bezczelny zapyta mnie “dlaczego uważasz że Maryja poczęła i urodziła pozostając dziewicą?”. Co dokładnie daje się jako uzasadnienie takiego przekonania? Cóż no… jakby… nic. Bo takie wierzenie klasyfikujemy jako wierzenie religijne.
I teraz, zauważcie że są inne wierzenia które klasyfikujemy trochę inaczej a które mają podobne właściwości. Spróbujmy takie: Głębokie wewnętrzne przekonanie iż w poprzednim życiu było się Napoleonem.
Jak łatwo zauważyć w celu uzasadnienia takich dwóch ostatnich wierzeń można podać podobną ilość weryfikowalnych faktów o rzeczywistości. Ja bym powiedział “równą ilość!”.
A jednak jedno uważamy za normalne a drugie za oznakę szaleństwa. Czemu?
W każdym razie…
Sam Harris zauważa że jest mimo wszystko pewna różnica między takimi dwoma wierzeniami. To pierwsze jest utrzymywane przez wielu ludzi, to wierzenie jest dość powszechne! Podczas gdy prawie nikt nie wierzy w to drugie! Czy to jest dobry powód żeby zaakceptować to pierwsze? No cóż musicie, wiedzieć że uznawanie propozycji za słuszną z racji tego że dużo osób tak sądzi jest uznawane z bład logiczny, ma on nawet nazwę, nazywa się argumetum ad populum. Dla przykładu, przekonanie iż powodem chorób jest brak równowagi między czterema humorami w ciele, czyli teoria humoralna, to przekonanie które dominowało wśród lekarzy przez około 2000 lat. A potem nadeszły czasy prawdziwej nauki i medycyny, i okazało się że to po prostu kompletna bzdura.
Ale Sam Harris w swojej książce prosi nas żebyśmy pomyśleli o tym z innej strony. Prosi nas żebyśmy wyobrazili sobie jakby to było gdyby te wierzenia religijne które utrzymują członkowie największych religii świata nie były utrzymywane przez miliardy lub miliony ludzi, lecz właśnie przez jedną osobę.
W swojej książce Sam uwzględnia następujący cytat z “wyznania wiary katolickiej” z 1917 roku:
“Wyznaję także, iż we Mszy świętej ofiaruje się Bogu prawdziwą, istotną, błagalną Ofiarę za żywych i umarłych, i że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii jest prawdziwie, rzeczywiście i istotnie Ciało i Krew razem z Duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa; i że się tam przemienia cała istota chleba w Ciało i cała istota wina w Krew, którą to przemianę Kościół Katolicki nazywa przeistoczeniem. Wyznaję też, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy prawdziwie całego Chrystusa i rzeczywisty Sakrament.”
Sam omawia ten cytat w następujący sposób:
<Cytat>
koniec cytatu.
Chciałbym rozważyć teraz wierzenia trochę oddalone od chrześcijańskich używając tego samego eksperymentu myślowego- Hinduiści mają taki festiwal który nazywa się Gadhimai.
To co najbardziej wyróżnia ten festiwal to fakt iż podczas niego składana jest ofiara ze zwierząt na ubłaganie Bogini mocy Gadhimai. W roku 2009 w ofierze złożono 50,000 zwierząt głównie wołów i kóz.
Teraz chciałbym żebyśmy wyobrażali sobie świat w którym nikt nie wierzy w Bogini Gadhimai, oprócz jednej osoby. Która na dwa miesiące przed nadejściem, jak nas zapewnia, pewnego ważnego dla niej wydarzenia gromadzi dwie setki krów na swojej posiadłości, i tłumaczy nam, reszcie świata, że ma zamiar wszystkie je zabić pewnego listopadowego dnia, żeby ubłagać niewidzialną kobietę.
I pyta czy nie pomoglibyśmy mu, bo przecież gardła sie same nie poderżną, serca się same nie przebiją, nie?
Jak ocenilibyście zdrowie mentalne takiej osoby?
Przy okazji mam nadzieje że wiecie że w starym testamencie składanie zwierząt w ofierze dla jahwe dzieje się regularnie. Zachęcam was do sprawdzenia tego. I jest tam powiedziane po co to się robiło, to się robiło po to żeby Jahwe poczuł miłą woń…
Zawsze mówiłem że niewiele można powiedzieć o wyglądzie Jahwe ale jedna rzecz jest pewna. Na pewno ma on nos.
Weźmy pod lupę inne zachowanie i wierzenia. W moim rodzimym mieście, w Tychach, co roku organizuje się wydarzenie jakim jest święcenie pojazdów. Wg. naszej lokalnej gazety na ostatnim było kilka tysięcy aut.
No więc, zjeżdżają się auta, jest nasz prezydent, i tam księża katoliccy moczą takie kije takie małe miotły w wodzie święconej modlą się i błogosławią samochody. Wyobraźmy sobie teraz że tylko jedna osoba trzyma sie katolickiej teologii i pragnie błogosławić czyjś samochód, oraz próbuje nam wytłumaczyć co robi. Okej, zakładamy że nie znamy jego nomenklatury, więc słowa takiej jak “święcona” albo “błogosławić” są nam obce. Co byśmy usłyszeli?
Usłyszelibyśmy że ten człowiek wcześniej kierował swoje słowa i myśli do niewidzialnej istoty która jest wszędzie żeby woda nabrała magicznych właściwości, a teraz kropi miotełką ten samochód kierując do tej samej istoty swoje prośby, co w rezultacie powinno sprawić iż osoby które tym autem będą jeździć doświadczą mniej nieszczęść.
Mniej nieszczęść?! A czy to zostało eksperymentalnie sprawdzone, czy to się da zmierzyć?! no… NIE ale osoba z miotła żywi głęboką nadzieję że tak będzie.
I może ostatnia, trzecia, najbliższa mojemu serduszku sytuacja. Mam znajomych, to są normalni dorośli ludzie, umieją zrobić sobie jedzenie i zdążają na autobusy… phahah… Nie no żartuje, to sa normalni ludzie, znają języki obce, podróżują do różnych krajów, mają pracę, oglądają te świeckie filmy co ty. I do tego uważają że jeżeli położą na chormy rękę i powiedziom “w imieniu Jezusa, bądź uzdrowiony” to bardzo prawdopodobne że ten cudownie ozdrowieje. Więc to samo, wyobraźcie sobie że nikt inny na świecie tak nie sądzi, a imię Jezus zamieńmy na Jowisz. “W imieniu Jowisza, bądź uzdrowiony”. Ze szczerym oczekiwaniem iż coś się stanie. Oczywiście nic się wtedy nie dzieje, więc nasz wierzący prosi chorego żeby sprawdzał się przez następne 2 miesiące i dał znać jeżeli coś się poprawi. Wtedy można będzie wrzucić tą historię na internet.
Okej,jak traktowaliśmy tych troje ludzi?
Cóż uważam że we wszystkich trzech przypadkach podejrzewaliśmy że postradali zmysły.
W pierwszym przypadku ja bym w ogóle dzwonił od razu po policje. Potencjalnie świrnięta osoba, z tasakiem w ręku, podrzynając hurtowo krowie gardła to jest za dużo jak na moją cierpliwość.Nie podjąłbym tego ryzyka, niec po prostu zgarniają od razu tą chorą osobę.
W przypadku człowieka z wodą oraz uzdrowiciela bałbym nie o swoje lecz o ich zdrowie. Upewniłbym się że w okolicy nie ma żadnych ostrych przedmiotów którymi mogliby potencjalnie skrzywdzić samych siebie. Powiedziałbym że mogą być spokojni, nie ma powodu do obaw. Zapytałbym czy rodzice widzą. Znalazłbym kocyk. Zrobiłbym im herbaty, ale letniej, nie gorącej, bo jeszcze… Jeżeli nie zachowywaliby się agresywnie to sprawdziłbym im temperaturę. Zapytałbym czy coś brali wcześniej.
Sam Harris podsumowuje ten problem w następujący sposób.
“Niebezpieczeństwo wiary religijnej polega na tym, że pozwala ona ludziom skądinąd normalnym zbierać owoce szaleństwa, i uważać je za święte.”
Jeszcze raz, ksiązka to Koniec Wiary Sama Harrisa.
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk, i śmiem wątpić.
-

PODCAST 03 – Co przekonałoby cię że Jezus zmartwychwstał?
Link do podcastu 03 na Spreakerze –> Kliknij tutaj!
Link do podcastu 03 na YouTubie –> Kliknij tutaj!
Pewnego pięknego dnia zauważyłem że chrześcijańskie stowarzyszenie akademickie zorganizowało wydarzenie o nazwie która sugerowała że będzie jeszcze raz mowa o tym czemu chrześcijaństwo nie jest fałszywe. Czyli czemu jakiś ateistyczny argument nie wykazuje iż chrześcijanie się mylą.
Oczywiście jest miejsce na taką dyskusję, i oczywiście powinno się to robić, jeżeli jakakolwiek osoba z jakimkolwiek zbiorem wierzeń w głowie znajdzie dwie propozycje które na pierwszy rzut oka zdają się być sprzeczne to obowiązkiem osoby myślącej racjonalnie jest zacząć dochodzenie i przekonać się – po pierwsze, czy rzeczywiście sprzeczne są, oraz jeżeli tak to które z tych wierzeń należy odrzucić. Tutaj nie mam żadnego problemu.
Ale ja bym oczywiście wolał usłyszeć czemu ktokolwiek miałby się niby trzymać chrześcijańskich dogmatów w pierwszej kolejności. Czyli usłyszeć czemu chrześcijanie mają rację, bo w końcu twierdzą że mają. Więc zgłosiłem się z tym zażaleniem na stronę facebookową tego wydarzenia.
I tam Bartek Sokół zadał mi następujące pytanie:
Jakie dowody przekonałyby Cię, że Jezus Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał?
Uważam że każda osoba która chce w skuteczny sposób szukać prawdy powinna sobie regularnie odpowiadać na pytanie co sprawiłoby że wylądowałaby po drugiej stronie jakiejkolwiek debaty, więc jest to dla mnie ważne pytanie.
Oto rozszerzona wersja odpowiedzi którą wysłałem Bartkowi:
Zacząłem tą odpowiedź dość agresywnie, za co przepraszam, ale nie unikam tego pytania, uzbrójcie się tylko w cierpliwość. Oto ona:
_______________________________________________________________________
A jakie dowody przekonałyby ciebie że np. Whitley Strieber został porwany przez obcych? Noo, wystarczające dowody.
Tylko jak je pozyskać?
W przypadku porwania przez kosmitów moglibyśmy przynajmniej mieć nadzieję że może odnajdą się kiedyś jakieś materiały które wykażą iż rzeczywiście coś takiego się stało.
//Whitley Strieber twierdzi że 1985 roku kosmici porwali go na jakiś czas. Jakie dowody mogłyby nas przekonać że coś takiego miało miejsce?
Nie znam szczegółów historii Whtley’a no ale hipotetycznie mogłoby się okazać że np. 3 różne kamery z różnych perspektyw nagrały pojawienie się jakiegoś latającego spodka, i że specjaliści od grafiki oraz sceptycy (w tym CaptainDisillusion) przebadali te nagrania i nie znaleźli śladów majstrowania przy nich.
Również jeżeli nagranie przedstawiałoby jak spodek zahacza o jakąś niedostępną część wieżowca która nie mogłaby być dotknięta przez najprawdopodobniej nic innego i znaleźlibyśmy ślad na tym wieżowcu pozostawiony właśnie tam, oraz jeżeli jedna z kamery pokazywałyby że ktoś konkretny wewnątrz tego wieżowca, był tego świadkiem i znaleźlibyśmy tego człowieka i okazało się że on spisał te wydarzenia na swoim komputerze i można ten zapisek datować na ten dzień w 1985, to mielibyśmy poważne powody żeby myśleć że rzeczywiście jakaś nieznana nam technologia została tego dnia użyta.
To równie dobrze mogłaby być technologia wytworzona przez ludzi, ale ukryta przed nami. Ale, dodatkowo jeżeli okazałoby się że Whitley nie ujawnił wszystkich faktów na temat swojego porwania, i np. ma w szafie trupa jednego z Ufoludków, i tak się składa że ich ufloludkowe ciała nie podlegają rozkładowi, to nasi biolodzy mogliby sprawdzić czy to ciało wygląda jak coś więcej niż manekin, i może odkryto by że ufoludek ma jakiś odpowiednik DNA który mimo wszystko jest różny od naszego, to byłyby poważne dowody na to że Whitley miał styczność z obcymi tego dnia i porwanie całkowicie wchodziłoby w grę.
W przypadku Jezusa nie liczyłbym na porównywalne dowody, z powodu okoliczności w jakich miało to miejsce (jeżeli miało). To nie moja wina że nie usłyszałem dotychczas (może jutro się to zmieni) żadnych dobrych powodów żeby myśleć że cokolwiek takiego miało miejsce. To również nie moja wina że niektórzy chrześcijanie akceptują zmartwychwstanie bazując na niesamowicie słabych przesłankach.
Ale, jeżeli mogę postulować magię żeby odpowiedzieć na twoje pytanie to jeżeli mielibyśmy maszynę czasu i bylibyśmy w stanie cofnąć się w czasie do dnia zmartwychwstania, i zakraść do grobowca razem z załogą lekarzy i najlepiej kamerami i innymi takimi, i zdeterminować że gość nie żyje, a potem poczekać aż odżyje, to zaakceptował bym tą obserwację.
Byłbym wówczas przekonany, uwierzyłbym że ten człowiek najpierw żył, potem umarł, a potem znowu żył.
Oczywiście kwestie takie jak to czy zmartwychwstanie jest nadprzyrodzone, czy nadprzyrodzone spowodowane przez Boga, czy nadprzyrodzone spowodowane przez Boga i na dodatek Jezus sam jest jedną z osób tego trójjedynego Boga to kwestie całkowicie odrębne.
Zaprezentowałem Bartkowi jeszcze jeden hipotetyczny i ekstremalnie nieprawdopodobny scenariusz gdzie pojawiają się dowody na poparcie tezy iż Jezus zmartwychwstał, ale nie chcę was zanudzać, obawiam się że będę was musiał sprowadzić na ziemię.
Prawda jest taka że dowody na poparcie tezy iż zmartwychwstanie miało miejsce, są po prostu pożałowania godne. Bo nawet gdybyśmy mieli oryginały ewangelii które datowalibyśmy na ten sam rok, a wiedzcie że nie mamy i nie datujemy, i nawet gdyby ewangelie oraz to co Paweł mówi na temat zmartwychwstania było spójne, a wiedzcie że jest to po prostu parada sprzeczności, i nawet jakby pozabiblijne źródła były spójne ze sobą nawzajem i ewangeliami i również były datowane na ten sam rok, a wiedzicie że nie są, to nie uzasadniałoby to przekonania iż CUD miał miejsce.
Niestety chrześcijanie, dziedzina jaką jest historia wymaga byśmy szukali takiego wytłumaczenia tego co się stało, na bazie dokumentów które mamy, które jest najbardziej prawdopodobne.
Niestety, takie jest ograniczenie historii. Tak naprawdę w gdy historyk idzie do roboty to jego zadaniem jest żeby odpowiedzieć sobie na pytanie “co najprawdopodobniej się stało?”. Wszyscy chcielibyśmy wiedzieć oczywiście jaka jest odpowiedź na pytanie “co rzeczywiście się stało” ale z racji tego jakie metody zapisywania historii mieli do dyspozycji starożytni jest to po prostu niemożliwe! Serio, chciałbym żeby było inaczej, ale nie jest.
Jest taki historyk i krytyk tekstu który nazywa się Bart Ehrman – przy okazji krytyka tekstu w tym kontekście nie oznacza jakiegoś krytycznego czy negatywnego wyrażania się o jakimś tekście, zobaczcie sobie na necie co to jest krytyka tekstu. Bart Ehrman napisał prawie siedmiuset stronicowy podręcznik na temat literatury wczesnochrześcijańskiej (nazywa się on po prostu Nowy Testament), i w nim uwzględnił miniaturowy a jednak bardzo ciekawy dla mnie rozdział zatytułowany “historyk a problem istnienia cudów”.
Oto fragment.
“To problem wszystkich historyków: ateistów, agnostyków, buddystów, katolików baptystów żydów czy muzułmanów. Jeśli nawet rozporządzają oni dokładnymi opisami cudów, to nie mogą oni ich w żaden sposób potwierdzić. Załóżmy np. że dotarła do nas relacja zgodnie z którą trzej wiarygodni świadkowie widzieli w roku 1926 pastora Jonesa z kościoła baptystów w Plymonth chodzącego po powierzchni parafialnego stawu. Historyk w tym przypadku może zabrać głos w sprawie tego kim byli owi świadkowie, co twierdzili że zobaczyli co można powiedzieć o tamtejszej wodzie, itd.. Nie może jednak z pozycji badacza uznać iż pastor Jones faktycznie dokonał cudu. Takie poznanie wykracza poza kanon rzemiosła historycznego. Ograniczeniem jest dla nas świat w którym żyjemy. Znamy bowiem tysiące ludzi którzy chodzić po wodzie nie potrafią. I znamy jeszcze więcej takich co się pomylili, zostali źle zrozumiani, przesadzili w swoich opowieściach lub po prostu kłamali.
Historyk, ograniczają się do tego co prawdopodobne, nie może wyrokować o rzeczach nieprawdopodobnych takich jak cuda pastora.”
To był Bart Ehrman i jego “Nowy Testament”.
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk, i śmiem wątpić.
-

PODCAST 02 – Mój ulubiony werset z Biblii
Link do podcastu 02 na Spreakerze –> Kliknij tutaj!
Link do podcastu 02 na YouTubie –> Kliknij tutaj!
Chciałbym zaprezentować wam mój ulubiony werset z Biblii. Jak wiemy Biblia ma sporo fajnych rzeczy w sobie, więc mój ulubiony werset zmienia się co jakiś czas, kiedyś to był inny ale obecnie najbardziej ze wszystkich podoba mi się ten. No w sumie to są dwa wersety, posłuchajmy.
Księga Powtórzonego Prawa 25:11.
- Jeżeli dwaj mężczyźni będą się bić z sobą, a podbiegnie do nich żona jednego z nich, aby wyrwać swego męża z rąk tego, który go bije, i wyciągnie swoją rękę, i pochwyci tamtego za jego narządy wstydliwe,
- To odetniesz jej dłoń. Oko twoje nie zlituje się.
Upewnijmy się najpierw że dobrze rozumiemy te wersety.
“Jeżeli dwaj mężczyźni będą się bić” – kiedy mowa jest tutaj o dwóch mężczyznach, to chodzi tutaj o dwóch żydów. Biblia tysiąclecia ma tutaj “Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat” brat jest tutaj użyte w znaczeniu rodaka, czyli jakiegoś innego żyda.
Następnie, jeżeli chodzi o intencje kobiety która wchodzi w tą sytuację, chciałbym przeczytać wam kilka wariantów tłumaczeń, żebyśmy mieli jasność po co ona ingeruje w tą sytuację.Czyli czemu ta kobieta podbiega do bijących się mężczyzn?
Biblia tysiąclecia:
“chcąc wyrwać męża z rąk bijącego”
Biblia Gdańska:
“aby wyrwała męża swego z ręki onego”
Nowa Biblia Gdańska:
“aby ocalić swojego męża”
Biblia Warszawsko Praska
“usiłując uwolnić swego męża”
Przekład Nowego świata:
“by wyzwolić swego męża”
Praktycznie wszystkie angielskie tłumaczenia mówią “to deliver him” czyli kogoś uratować, uwolnić.
Myślę że to jest dość ważne, bo ten werset nie mówi “a podbiegnie do nich żona jednego z nich, żeby zrobić krzywdę temu drugiemu”, albo nie mówi “a podbiegnie do nich żona jednego z nich, żeby wyrwać drugiemu jajca”… nie…? Werset mówi że ona chce uratować swojego męża.
Dobra, teraz następna część “i pochwyci tamtego za jego narządy wstydliwe”. Narządy wstydliwe to oczywiście jądra, genitalia męskie tutaj he… Ale, zauważcie proszę że ten werset nie wspomina jakiegoś trwałego uszkodzenia. W tłumaczeniach używane jest gdzieindziej takie słowo jak “uchwyciłaby” lub “chwyci”. I oczywiście, kontekst sytuacji sugeruje że będzie w tym trochę siły, bo oczywiście celem tej kobiety jest wtedy żeby odstraszyć gościa od jej męża, więc na pewno nie jest tu mowa o chwycie które sprawiłby mu przyjemność. Celem jest oczywiście spacyfikowanie gościa. Ale nie jest powiedziane że ona mu odetnie klejnoty tasakiem, albo że zgniecie mu je w imadle, albo że wyrwie jajca z ciała i zagra sobie nimi w bilarda.
NIE! Nie oto tutaj chodzi. Ten werset mógłby mówić że ona “pochwyci tamtego za jego narządy wstydliwe, tak że tamten stanie się bezpłodny”. Ale tego nie robi. Ten werset nie wspomina o jakimkolwiek większym nieszczęściu dla tego gościa, niż te 15 minutowe nieszczęście które ty też przeżyłeś kiedy raz na lekcji wychowania fizycznego dostałeś piłką w kohones (jeżeli jestes gościem 😀 ).
A jeżeli ty chcesz wyedytować Biblie żeby mówiła coś takiego, żeby mówiła że to była jakaś wielka strata potomstwa albo coś, to właśnie przyłapaliśmy cię na pisaniu swojej książki. Ale wybacz w biblii jest napisane to co jest napisane, a nie to co chciałbyś żeby było napisane.
Więc, NIE! Konsekwencje zdrowotne tego czynu zdają się nieważne w tym wersecie, bo na to wygląda że nie oto tutaj chodzi. Wiecie w mojej biblii te dwa wersety mają nad sobą nagłówek “zasady przyzwoitości” na stronie biblijni.pl ma podobny nagłówek, czyli “przyzwoitość”. Ja interpretuje to jako zbrodnie na tle honorowym.
Żeby użyć analogii jest coś takiego jak zabójstwo honorowe. Wikipedia podaje następującą definicję zabójstwa honorowego:
Zabójstwo popełnione przez rodzinę, motywowane chęcią „zmycia hańby” spowodowanej uznawanym za rzekomo niewłaściwe zachowanie jej członka. Więc w niektórych kulturach muzułmańskich jeśli kobieta zostanie zgwałcona, to jej rodzina uważa że to ona przyniosła hańbę swojej rodzinie. Często takie dziewczyny są zabijane przez ich rodziny z powodu żałosnych idei ich rodziny na temat tego co konstytuuje honor.
Uważam że ten werset biblijny opisuje dokładnie tego typu sytuacje. W oczach Jahwe jądra to są po prostu magiczne organy, a fakt iż ktoś złapał cię za wora, to jest po prostu powód dla mężczyzny do tak ciężkiego wstydu, to jest taka ujma na honorze, że ta kobieta musi za to zapłacić. Jak? Należy jej odpierdolić rękę.
Mam nadzieje że w tej chwili wyobrażasz sobie jak Bóg Ojciec, idealna istota, podejmuje decyzję żeby włożyć to do jedynej książki jaką kiedykolwiek natchnie.
I w tym momencie słyszymy chrześcijańską obiekcję:
“Aaa wybrańczyk, nie rozumiesz!
Po pierwsze, pozwól że cię zapytam, dla kogo były te prawa? Dla żydów, tak? Więc chyba nie wyobrażasz sobie że można było je aplikować do kogokolwiek innego?
Po drugie, to w ogóle nie jest aktualne!
Chyba wiesz że teraz mamy nowe przymierze z Bogiem, od czasu gdy Chrystus umarł na krzyżu to już nie obowiązuje!”
Więc odpowiadam: Okej. Zagrajmy w tą grę używając twoich zasad.
Przyznaje na potrzeby argumentu obydwie te rzeczy. I nic to nie zmienia. Nie obchodzi mnie czy te prawo obowiązywało dla 30 milionów ludzi w przeciągu 700 lat, czy może dla dwustu osób w przeciągu dwóch tygodni. Sam fakt że ty, TY jesteś w stanie teraz napisać lepsze prawo wykazuje iż ten werset nie został napisany przez idealny byt, jakim jest twój Bóg. Ale rozumiem że możesz w to wątpić więc zastanówmy się czy rzeczywiście tak jest jak mówię…
Zadaj sobie pytanie… Zadaj sobie pytanie czemu nie stosujemy obecnie w żadnych okolicznościach kary jaką jest odcinanie kończyn, tutaj w cywilizowanym świecie? I zadaj sobie pytanie czy to dobrze, że tego nie robimy?
Zajmijmy się na chwilę inną sytuacją i innym prawem niż te Biblijne, myślę że w ten sposób będzie wam chrześcijanom łatwiej o tym myśleć.
To jest historia która rzeczywiście miała miejsce, można o tym przeczytać w More Tales of Tennessee.
W 1793 roku, czyli tylko 224 lata temu, w Nashville w Ameryce , człowiek o imieniu John McKain, Jr, który ukradł jednego konia został skazany skazany za tą zbrodnie. Jak go ukarano?
Przywiązano go do belki, wymierzono mu 39 batów, a potem odcięto mu uszy, i wypalono mu, tak jak wypala się krową, litery H i T na policzkach, H oraz T symbolizuje słowa horse thief, czyli ‘złodziej koni’. Dajcie samym sobie minutkę żeby wyobrazić sobie to…
A teraz wyobraźcie sobie że te osoby które skazały tego gościa, i które wymierzyły mu tą karę właśnie odkryły dowody wskazujące na to że ten człowiek nie ukradł tego konia. Że to nie on. On nie zawinił tutaj, on nic nie ukradł. To ktoś inny.
Wyobraźcie sobie atmosferę w pokoju gdzie właśnie obwieszczono tą informację. Jak ci ludzi patrzą po sobie nawzajem, a potem dochodzą do wniosku że ktoś musi powiedzieć osobie którą okaleczyli, ee, tylko właśnie kurwa tylko co powiedzieć, nie? Co się mówi osobie której obciąłeś uszy i wygrawerowałeś litery na policzkach? Przepraszam…?
Może masz jakieś osąd tej sytuacji, może oceniasz jakoś te prawo? Ja na pewno oceniam.
Ale wróćmy do prawa Mojżeszowego. Księga powtórzonego prawa wg. historyków została spisana w 7 wieku przed naszą erą. Czyli przynajmniej 2600 lat temu.
Pomyśl o tym jakie możliwości dochodzenia czy zarzut wysunięty przeciwko takiej kobiecie rzeczywiście jest słuszny oni mieli. Co się przedstawia 2600 lat temu żeby udźwignąć swój ciężar dowodu że rzeczywiście ktoś cię złapał za jaja. Kamery, dyktafony nie istnieją.
Absolutna większość ludzi nie umiała nawet pisać,a ci co umieli nie mieli na czym, nawet jakby to się miało przydać w rozsadzeniu tej sprawy..
Nie było wtedy też kurwa Hebrajskiego CSI. Oni nie mogli zebrać odcisków palców z jąder tego żyda żeby zobaczyć czy rzeczywiście oskarżona go tam chwyciła. Albo sprawdzić czy pod paznokciami oskarżonej nie ma czasem DNA chwyconego.
Nie! Ale, ta sama księga w Biblii mówi nam co wystarczało. Powtórzonego prawa 19:15.
”Niech nie występuje jeden tylko świadek przeciwko komukolwiek w sprawie wszelkiego przewinienia i grzechu, jakie tamten popełnił. Na podstawie zeznania dwóch świadków lub na podstawie zeznania trzech świadków rozstrzygnie się sprawę.”
Koniec cytatu
Oto słowo Boże.
Bogu niech będą dzięki.
Więc proszę zadaj sobie pytanie jak wielki to jest wyczyn żeby po prostu dwie osoby ustaliły wspólne zeznania? Bo z pewnością nie myślisz że Bóg po prostu bezpośrednio informował kapłanów co się stało, bo inaczej wszystkie te wersety o tym ile świadków jest potrzebnych byłby stratą czasu.
I dodatkowo, nawet jeżeli miałbym ci przyznać że kara za tą wymienioną w moim wersecie zbrodnie jest sprawiedliwa, czego ani myślę robić, ale nawet jak bym to zrobił to chciałbym się ciebie zapytać “jak oceniasz proces skazania takiej kobiety na odcięcie ręki na podstawie zeznań dwóch lub trzech świadków?”.
Również mam nadzieje że masz przygotowane słowa które powiedziałbyś kobiecie której odcięto rękę, a która okazała się być niewinna.
Teraz jak to się ma do chrześcijańskiej teologii. Wg. chrześcijańskiej doktryny Bóg starego testamentu to jest ten sam Bóg, co Bóg nowego.
To jest idealny Bóg, jemu się nie może powinąć ręka w procesie natchniewania Biblii.
I jest on niezmienny.
Mógłbym to w ogóle wykazać teologicznie, ale będzie musiał wystarczyć tylko werset – Księga Malachiasza 3:6 ‘Zaiste Ja, Pan, Nie zmieniam się”.
Więc chrześcijanin, wierzący iż Biblia jest natchnionym słowem bożym które nie posiada błędów z pewnością wierzy iż te prawa, i całe prawo mojżeszowe było po prostu trochę… inne, niż te co mamy teraz.
Jedna rzecz powinna być dla was jasna jak słońce. To prawo, ono nie jest inne niż nasze obecne. Ono jest GORSZE. Tak twierdzię ja, ale prosze zapytaj sobie czy ty też tak uważasz. Pomyśl o tym. Głęboko, długo i dokładnie. Pomyśl.
I pomyśl o tym co to znaczy. Że my, ludzi tutaj na ziemi, śmiertelni, skończoni, wadliwi, samolubni, z ograniczoną wiedzą wymyśliliśmy lepsze prawo niż Bóg który rzekomo jest wszech-dobry, wszech-sprawiedliwy, wszechwiedzący i niezmienny.
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk
i śmiem wątpić.
-

PODCAST 01 – Zaczynam podcast!
Link do podcastu 01 –> Kliknij tutaj!
Hej, tu Łukasz he…, nie zwracajcie uwagi na wideo bo i tak tam nic nie zobaczycie, obawiam się że to jest wyłącznie nagranie dźwiękowe, i zaraz powiem czemu. To w ogóle jest takie spontaniczne wideo w którym zarysowuje cele kanału na najbliższy czas.
Więc pod wpływem ostatnich kilku doświadczeń z mojego życia doszedłem do wniosku że potrzeba by religijni ludzie których staram się dosięgnąć moimi filmikami usłyszeli to co mam do powiedzenia jest naprawdę pilna. Mam nadzieje że to nie brzmi jakbym był zadufany w sobie.
W każdym razie zauważyłem kilka rzeczy które robiłem w poprzednich filmikach a które nie są dobrym ruchem jeżeli ktoś ma taki cel jak ja. Czyli żeby trafić do głównie chrześcijan, pomóc im myśleć racjonalnie na wszystkie możliwe tematy, otworzyć ich na drugą stronę tej debaty, zacząć szczerą i najlepiej przyjazną rozmowę między tymi dwoma stronami.
Więc moim pierwszym wnioskiem jest to że muszę być dużo bardziej regularny z moim materiałem. A żeby to osiągnąć i żeby ktokolwiek mnie słuchał, filmy muszą być krótsze. Jeżeli ktoś ma rozważyć czy czasem nie myli się na jakiś temat, to w ogóle musi najpierw usłyszeć drugą stronę. A jeżeli ja nie będę słyszany to nigdy się nikomu nie przydam. Więc postanowiłem że będę wrzucał jedno nagranie przynajmniej raz na tydzień, w sobotę, czyli w Szabat 😀 Zdzisław In prowadzi portal słowo na niedzielę więc nie mogę z nim kolidować phehe.
Z racji tego że nagrywanie filmów zabiera mi ogromną ilość czasu, a ja pracuje po prostu na pełen etat, to podcasty takie jak ten którego właśnie słuchasz będą sposobem w jaki będę prezentował te sobotnie treści. Wszystkie podcasty będę oznaczał słowem podcast na początku tytułu i potem będzie numerek, i będą one też lądowały na moje konto na spreakerze, jest taka strona spreaker.com, za niedługo ogłoszę to na facebookowej stronie.
Postanowiłem że moje filmy będą na tematy które są bardziej przystępne dla typowego słuchacza. Podczas robieniu ostatnich dwóch filmów zauważyłem że odpowiadam na pod argument pod argumentu, który został przedstawiony przez angielskiego teologa na poparcie jednej przesłanki z jego argumentu, który można znaleźć w jego książce której nigdy nikt nie przetłumaczył na Polski, więc z pewnością ludzie w polsce trzymają się katolickich doktryn właśnie z tego powodu.
Także brawo Wybrańczyk… heheh bardzo się przydajesz…
Więc rzeczy które będę poruszał to rzeczy które uważam że oni muszą usłyszeć. Rzeczy które mają potencjał wpłynięcia na wierzenia tych ludzi. Istotne rzeczy.
Nie zrozumcie mnie źle, ja nadal uwielbiam dojść do samego dna argumentu teistycznego, wiedzieć więcej na jego temat niż apologeta który ten argument wygłasza, ale to pozostawię na prawdziwe filmiki, nie tylko dźwiękowe nagrania, które nadal będę robił.
Postaram się skupić na katolicyzmie. Wiem że sporo można powiedzieć na temat statystyk dotyczących tego jaki procent polaków to katolicy, ale nie da się ukryć że lekcję religii w polsce to po prostu… no powinny się nazywać lekcjami religii katolickiej, i to ma ogromy wpływ na ludzi tutaj. Więc po prostu ze względów praktycznych to do tych ludzi powinienem próbować dotrzeć. Nie stanę się nadle główie antyklerykałem, albo w ogóle antyklerykałem… nawet nie wiem jak to się robi, i w sumie nic mnie to nie interesuje, ale będę starał się mówić do katolików.
W nowych filmach będę też próbował zawsze odsyłać do, lub komentować materiał kogoś innego, chcę żeby te filmy były bliższe formą do tego co prezentuje np. taki kanał jak TMM. The Messianic Manic. Jeżeli słuchasz mnie na youtubie to właśnie powinien wyskoczyć ci link, polecam jego kanał jest całkiem spoko.
To dlatego że boję się że ludzie zamknięci w swoich chrześcijańskich kulturach tutaj w polsce mogą potraktować sceptyczny punkt widzenia jako pewnego rodzaju margines, coś podobnego do świadków jehowy, po prostu coś co przewinęło się przez horyzont, i co nie powinno być traktowane poważnie.
Więc będę pokazywał paluchem konkretne źródła, ludzi którzy są bardziej wykwalifikowani (w dziedzinie nauki np.), lub zasłużeni w sceptycyzmie niż ja.
Więc będzie więcej, krótsze, co sobotę podcast, na tematy istotne dla polaków, i z odsyłaniem do źródeł.
Dziękuję,
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk,
I śmiem wątpić.
-

The Atheist Experience PO POLSKU // Matt Dillahunty o potwierdzaniu cudów NAPISY PL cz. 1
[vc_row][/vc_row][vc_column][/vc_column][vc_video link=”https://youtu.be/-BYjBWFRxbY” max_width=”1000″ align=”center”][vc_row][vc_column][vc_column_text]Rozmowa między gospodarzami programu The Atheist Experience a teistą który zadzwonił by zaoferować kryteria kategoryzowania jakiegoś zdarzenia jako cudowne.
Jako że napisy są wbudowane w film, nie widziałem potrzeby sporządzania transkryptu 🙂 .[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]
-

Kiepskie powody
[vc_row][vc_column][vc_video link=”https://youtu.be/ZiQjuDiG0zY” max_width=”1000″][vc_column_text]
UWAGA! Nie utrzymuje już niektórych z opinii które wygłosiłem w tym filmiku. Filmik pod tytułem „Zmieniłem Zdanie…” który również znajduje się na kanale uwzględnia moje korekty do błędów które popełniłem w poniższym tekście.
Jaka jest twoja opinia na temat…. Czegokolwiek?
Nie, serio, wybierz sobie cokolwiek – Tupolew to konspiracja lub nie, gender to wymysł lub nie, rosół babci uzdrawia lub nie, woda gotuje się w stu stopniach Celsjusza lub nie. Czemu nie jest odwrotna?
Na pewno dlatego że uważasz że masz wystarczające powody by ją utrzymywać…. Ale czy jest tak rzeczywiście? Może tak… może…
Ale pewnie zgodziłbyś/lub zgodziłabyś się ze mną że są pewne kategorie powodów które zawsze są kiepskie. Jeżeli mówię że posiadam nożyczki które są w stanie przeciąć każdy materiał istniejący na świecie, to masz prawo prosić mnie o jakieś dowód, wyjaśnienie czemu tak myślę.
Więc wyobraź sobie że moim wyjaśnieniem byłoby „no ale nie rozumiesz, te nożyczki w mojej rodzinie były przekazywane z pokolenia na pokolenie, i są bardzo ważne dla mojego poczucia tożsamości”.
Mam nadzieje że właśnie gdzieś we łbie zaczął ci bić alarm. Ding, ding, ding, ding! KIEPSKI POWÓD!!
Niektóre powody są tak kiepskie że nawet nie musisz znać twierdzenia które ten powód próbuje uzasadnić, żeby uznać że są kiepskie.
Np. bo to wierzenie jest nowe. Albo stare. Dlaczego wiek danego pomysłu miałby ważyć na jego prawdziwości?
Bo wszyscy inni tak myślą! No I co z tego? Kiedyś upuszczanie krwi było ogólnie akceptowaną praktyką medyczną. Teraz wiemy że to nonsens. Wszyscy inni za czasów starożytnego Rzymu wierzyli w bogów Olimpu. Może masz coś na ten temat do powiedzenia…?
Bo moja rodzina tak myślą a jak kocham moją rodzinę! Noo tak. Ja też kocham moją rodzinę. Ale… jak to dobrze że urodziłeś się właśnie w tej rodzinie która zna optymalne rozwiązania do każdej możliwej kwestii. Nie muszę chyba mówić więcej nie?
Dlatego że „tak czuje w środku”! Tutaj może słowo wyjaśnienia. Niektóre fakty można usprawiedliwić właśnie w ten sposób. Ale są to fakty dotyczące gustów. To fakt że lubię musli. Czemu? Bo tak czuje w środku. I to wystarczy.
Ale jeżeli ktoś powie to fakt że Koreańczycy lubią musli. I potem jako powód da nam „bo tak czuje w środku” to… No właśnie.
Jeżeli kiedykolwiek używasz tego argumentu w ten sposób, to proszę pamiętaj jak wiele rzeczy w wielu miejscach , było usprawiedliwianych właśnie w ten sposób. Takich jak istnienie wielkiej stopy, UFO, nieszczepienie dzieci, przekonanie o własnej wyższości, pewność zbawienia, to ze jakieś jedzenie jest niezdrowe, itd. (muszę z niekrytym zrezygnowaniem wam powiedzieć że ten argument widzę niesamowicie często, więc zrobię o tym osobne wideo. Nie dlatego że na nie zasługuje, ale dlatego że muszę).
„Wierzę w to dlatego że nie chciałbym żyć we wszechświecie gdzie te twierdzenie nie jest prawdziwe”. Czy to nie jest definicja pobożnych życzeń?
Więc jakie są dobre powody by myśleć cokolwiek?
Dowody.
Phaha wiem.. Łatwiej zapamiętać nie? 😀
Oczywiście można by to rozwinąć o logikę, lub racjonalne myślenie. Są na pewno rzeczy które akceptujemy bez jako takich dowodów. Ale zawsze wtedy należy rozważyć czy tak właśnie powinno być.
Są też oczywiście kiepskie powody które przedstawiają nam się w ubraniu naukowych.
Wracając do nożyczek, tnących wszystko, zanim przytakniemy do tego stwierdzenia musimy najpierw sprawdzić czy są rzeczywiście w stanie przeciąć najtwardsze z naszym materiałów. Jeżeli mówi ci że „no ale moje nożyczki przycięły wszystko w moim domu” to to jest za mało. Jeżeli przecinałyby pozornie rzeczy których nie mają prawa przecinać, wnioskując z tego co wiemy o nożyczkach, to można zacząć podejrzewać że to jakiś mój trik, może i nawet nie związany z tym samym gadżetem (lub wymagający innych gadżetów). Jeżeli tylko, załóżmy, 5 osób widziały te nożyczki, i jak cięły absolutnie wszystko włącznie z stalą itd. ale potem przez nieszczęśliwy wypadek zgubiłem moje nożyczki, to możemy też zacząć podejrzewać że działa tu inny mechanizm. Kłamstwa. Urojenia. Coś bardziej skomplikowanego.
Chociaż też zakładając że nie mam już nożyczek, ale miałem, moglibyśmy przeanalizować rzeczy które w przeszłości zostały przez nie przecięte i sprawdzić co te przecięcia najprawdopodobniej zrobiło, czy sprawdzić czy nie ściemniam po prostu. Moglibyśmy też spróbować dojść do źródła z którego nożyczki pochodziły, sprawdzić czy jest jakiekolwiek prawdopodobieństwo że nożyczki działały tak jak twierdzę.
Myśląc racjonalnie, powinieneś też zadać sobie pytanie czy ja po prostu nie żartuje, i czy czasem nie trwonisz właśnie swoich sceptycznych umiejętności podczas gdy wszyscy uważając cię za idiotę.
Ale jeżeli ja dam ci do ręki te nożyczki, i ty będziesz mógł je testować jak ci się żywnie podoba, w kontrolowanych warunkach, i okaże się że on działają dokładnie tak jak to opisałem, potem dasz je komuś innemu (najlepiej jakiemuś specjaliście, chociaż nie wiem od czego, nożyczek? 😀 ) i on stwierdzi to samo, to musisz zmienić zdanie. Nie masz wyjścia. Magiczne nożyczki muszą stać się częścią rzeczywistości w jakiej żyjesz.
Ale są kwestie bardziej skomplikowane niż nożyczki. Np. są substancje które były badane, i niby coś tam robią, dla części osób, ale nie jesteśmy pewni, i musimy bardziej to przebadać.
Jak będę się starał pokazać, często rozgraniczenie pomiędzy usprawiedliwianiem a po prostu dostarczeniem powodów staje się mgliste. Bardziej mgliste niż byśmy chcieli.
Julia Galef często fakt ze niektórzy zdają się definiować racjonalne myślenie jako „myślenie to co ja”. Ja zaczynam ten kanał z kilku powodów, i jednym z nich jest byście WY kontrolowali moje myślenie. Nie w sensie manipulacyjnym, ale właśnie wyłapania kiedy ja zapuszczam się w „intelektualne terytoria” podczas gdy nie mam żadnego wytłumaczenia dlaczego miałbym tam iść. Esencją sceptycznego myślani jest przystosowanie przekonań do dowodów, jak mówił David Hume. To znaczy że mówiąc na temat świata nie mogę wybiegać dalej niż pozwalają mi na to fakty.
Innym powodem dla którego zakładam ten kanał, jest wymuszenie na samy sobie bym bardziej się starał dociec prawdy, bo jeżeli palne tutaj jakąś głupotę to mogę się publicznie upokorzyć. I chce to robić, bo w ten sposób nakładam przymus większego wysiłku w dociekaniu prawdy na przyszłe wersje mnie.
Widziałem, na własnym przypadku, i na przypadku innych szkodliwość irracjonalnego myślenia. Przez media przewijają się ludzi którzy mają pewność co do swoich przekonań, i budują wokół nich całe swoje życie. Są też tacy którzy idą krok dalej, i twierdzą że ty również musisz wokół nich swoje życie zbudować. I tacy którzy w następnym zdaniu mówią „bo jak nie…!”
Myślę że każdy z nas może odczuć na własnej skórze korzyści racjonalnego myślenia. Odczułem je ja, i wiem że wy również możecie.
Widzę nieusprawiedliwialne przekonania jako przeszkodę na drodze do szczęśliwszego życia największej możliwej liczby ludzi. Nie wspominając o tym że zależy mi też na po prostu poznaniu tego co jest prawdą.
Przez ten kanał chce pokazać wam rzeczy które diametralnie zmieniły moje myślenie (i które nadal regularnie zmieniają).
Chce pokazać że krytyczne myślenie, nie „nawet” lecz „zwłaszcza”, o opiniach które obecnie utrzymujemy, to jedyny sposób w jakim możemy być ze sobą szczerzy. Z samymi sobą, oraz z sobą nawzajem.
Ja jestem Łukasz Wybrańczyk i śmiem wątpić,
I chce was zachęcić do tego samego.
[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][/vc_column][/vc_row]

